Patrzysz na posty wyszukane dla frazy: Informacja stacja PKS Rzeszów





Temat: Skarżysko - SWR - Przeworsk


Witam wszytkich. Zbieram informacje na temat linii


Skarżysko-SWR-Przeworsk.


Niestety zbiór moich SRJP z ubiegłych lat nie jest zbyt duży więc mam
kilka
pytań. Od kiedy na tek linii pojawił się "San", czy zawsze jego stacją
docelową był Przemyśl, w którym roku na tą linie przenieśli "Solinę", od
którego roku kursował tą linią nocny Warszawa Wsch. - Zagórz oraz Łódź
Kaliska - Zagórz? Jeśli ktoś ma informacje również o innych dalekobieżnych
na
opisywanej linii z dawnych lat prosze o odzew. Dziękuje i pozdrawiam.


Solina pojechała przez Skarżysko po zelektryfikowaniu linii
SK-Sandomierz-Rozwadów czyli od maja 1990r (odjazd z Centr 6.30, z
pominięciem  Skarżyska na 10.20 w Sandomierzu a dalej w zwiazku z robotami
elektryf. na odc do Przeworska  przez Kolbuszową, Rzeszów lub Rozwadów

stacją docelowa dla Sana była także Gdynia a nawet Kołobrzeg  a na południu
chyba tylko Przemyśl.

Warszawa-Zagórz to jeździł pewnie od zawsze :-)

W 1985 Łódź jeźdźiła tylko do Jasła. W Rzeszowie pociag(wtedy jeszcze z
parowozem) meldował się około 9-10 rano. Dzieciak wtedy byłem ale pamiętam
jak od Głogowa  ścigalismy się  z nim Pks-em (ja niestety w autobusie)

Pozdrawiam Marek







Temat: Nowy pociag z Rzeszowa do Koszyc





| Dzis zobaczylem na stacji w Debicy informacje o uruchomieniu od 3 IX

powrot
| po 21. Jutro zobacze dokladniej.

Nie fatyguj się.

Poc. osob. (przysp.) nr 33723 rel. Rzeszów/Sanok - Koszyce...


W takim razie pozostaje mi tylko prezentacja plakatu reklamujacego nowe
polaczenie:
http://strony2.wp.pl/wp/600mm/P8250059.jpg
Szkoda tylko, ze z Debicy nie ma na niego pociagu. Pozostaje tylko PKS do
Jasla, co przy godzinnej jezdzie autobusem przy 2,5 godzinach jazdy
pociagiem wydaje sie nie najglupszym rozwiazaniem :-)







Temat: Horror na dworcach kolejowych - kontrola NIK
Rzeszów również nie należy niestety do czołówek dworców "perełek", na których wszystko jest wypucowane na wysoki błysk. Jednak po wielu latach czekania i sporów relacji PKP - Urząd Miasta, wreszcie nastąpiły pracę w kierunku poprawy stanu wizerunku tego budynku.
Podam teraz krótką informację z portalu www.podkarpackakolej.net

16-10-2008 Rzeszów - czas remontów.

Na stacji Rzeszów Staroniwa kończy się remont elewacji budynku.



I najważniejsza informacja. Rozpoczął się remont budynku dworca głównego. Do końca roku powinna być ukończona elewacja. Po remoncie elewacji prace rozpoczną się wewnątrz budynku stacyjnego.



Teraz od siebie:
Co do budynku na Staroniwie wczoraj widziałem go na żywo będąc w okolicach tejże stacji, przyznam że reprezentuje się naprawdę estetycznie. Tylko zastanawiam się jak długo ten stan rzeczy utrzyma się, gdyż w tych okolicach łazi pełno blokersów, drechów oraz znajduje się tam blok socjalny, gdzie mieszka tam w większości sama patologia. Jednak mam nadzieję, że nie będzie tak źle jak sądzę. Ten budynek na szczęście nie jest opuszczony, w prawdzie kasa i poczekalnia są zamknięte (grudzień 2004), obecnie funkcjonuje tylko punkt odpraw pociągów towarowych i punkt drużyn manewrowych.

Na dworcu głównym, na razie wykonywany jest remont elewacji zewnętrznej, zniknąć ma obecny zegar elektroniczny, zastąpiony nowym, obecny napis z nazwą stacji zostanie wymieniony na podświetlany z dodatkowym logiem niezniszczalnego PKP.
Gdy nastąpi koniec pracy na zewnątrz, wewnątrz zostaną odświeżone ściany, wymieniona posadzka oraz wyburzone filary przy kasach.
Niektórzy się nawet zastanawiają po co aż takie zaawansowane prace są wykonywane, jak i tak go wyburzą i będą budować nowy kompleks komercyjno - dworcowy (PKP/PKS), z płytą parkingową nad peronami (przynajmniej takie są plany przed 2012r.).



Temat: [Transgór SA]Autobusy na gaz w Rybniku?
Wygląda na to, że już wkrótce po mieście jeździć będzie kilka autobusów zasilanych sprężonym gazem ziemnym.

Wczoraj na zaproszenie władz miasta i jednego z przewoźników komunikacji miejskiej do Rybnika przyjechali przedstawiciele firmy Polskie Autobusy, która sprzedaje samochody marki Jelcz i Autosan. Goście zaprezentowali najnowszy model autobusu Jelcz M121.4 CNG „Mastero” - CNG zasilanego sprężonym gazem ziemnym.

Prezentacja autobusu zasilanego paliwem alternatywnym nie była przypadkowa. - Chcemy zwracać uwagę na ekologię i bezpieczeństwo komunikacji miejskiej. Stąd wymagania w stosunku do naszych przewoźników będą rosły – powiedziała zastępca prezydenta Rybnika Joanna Kryszczyszyn. Jak mówi dyrektor Zarządu Transportu Zbiorowego Kazimierz Berger, podwyższone, unijne normy ekologiczne w stosunku do komunikacji miejskiej będą miały odzwierciedlenie w specyfikacjach przetargowych.

Przewoźnicy będą musieli m.in. spełniać podwyższone normy Euro dla silników zasilanych olejem napędowym. Jak przyznaje Antoni Mańczyk wiceprezes Transgóru – głównego przewoźnika rybnickiej komunikacji miejskiej, z przestarzałym taborem osiągnięcie norm Euro 4 lub 5 może być niemożliwe. Dlatego wyjściem z sytuacji mogą okazać się autobusy zasilane sprężonym gazem ziemnym. - Póki co ekonomika zakupu takich autobusów jest bardzo korzystna. Poza tym ich atutem jest ekologia – mówi Mańczyk.
Autobusy zasilane gazem ziemnym są o 20-30% droższe od „diesli”. Prezentowany wczoraj model Jelcza kosztuje ok. 750 tysięcy złotych. - Według obecnych cen gazu inwestycja zwraca się w ciągu 7-8 lat – tłumaczył prezes Polskich Autobusów Marek Bartkowiak. Jak zapewnia producent, autobusy na gaz z dużymi silnikami (12 000 cm3) nie ustępują pod względem trwałości autobusom zasilanym olejem napędowym.

Rozwiązanie z autobusami zasilanymi gazem ma jednak swoje wady. Największym problemem jest brak stacji gazowych oferujących sprężony gaz. W przeciwieństwie do gazu ciekłego (LPG) budowa stacji ze sprężonym gazem ziemnym jest bardzo kosztowna. W tej chwili w Polsce znajduje się ich ledwie kilka, głównie we wschodnich województwach. Jak mówi prezydent Kryszczyszyn szansą dla Rybnika może być jedna z firm, która chce zainwestować w system uzdatniania metanu wydobywanego w kopalni. Według wstępnych informacji stacja miałaby powstać w Suszcu.

Innym problemem jest nadal niejasna polityka energetyczna państwa. - Nadal nie wiadomo jaka w najbliższych latach będzie w Polsce akcyza na gaz – zauważa Jerzy Siwica – prezes rybnickiego PKS-u, który jest drugim co do wielkości przewoźnikiem komunikacji miejskiej w Rybniku.

Jak na razie w Polsce jeździ 17 autobusów zasilanych sprężonym gazem ziemnym. Najwięcej w Rzeszowie i Krakowie. Czy Rybnik będzie kolejnym z autobusami na gaz okaże się już w najbliższych miesiącach.

Źródło: rybnik.com.

Tak odnośnie artykułu:
-> Pojawił się tam błąd było napisane, że do Rybnika wczoraj przyjechał Jelcz 120M "Super".
-> Jeśli chcą kupować nowe ekologiczne autobusy to raczej z funduszy UE, bo Transgór na razie jest trochę "osłabiony" po wydatkach- Mercedesy Citaro i O405N; a PPKS raczej nie zakupi nowych autobusów z silnikiem diesla, a co dopiero autobusy na gaz...,
-> Ciekawe gdzie by te pojazdy uzupełniały brak CNG...? Do Pawłowic i Suszca to trochę daleko z Rybnika.

Założyłem nowy temat, ponieważ były by to I autobusy takie w regionie obsługujące Komunikację Miejską (używane gazowce mają Tychy- nie udany zakup, te busy mają ciągle awarie).




Temat: Bachledzki Wierch - o kruca! bedzie bitka...

Bachledzki Wierch - decydujące starcie
źródło - Tygodnik Podhalański

Najbliższe miesiące będą decydujące, jeżeli chodzi o plany budowy stacji narciarskiej na Bachledzkim Wierchu. Potencjalny inwestor – zakopiański PKS odpiera zarzuty, że budowa wyciągów to przykrywka dla budowy w tym miejscu hoteli czy apartamentowców.

Przypomnijmy – od kilku lat zakopiański PKS jest prywatną firmą. Jej właściciel to spółka MK Projekt, która wchodzi z kolei w skład inwestycyjnego giganta MM Capital Group. Ta spółki z Rzeszowa należy do tamtejszego biznesmena Mirosława Misiołka.

Od czasu, gdy nowy kapitał wkroczył do PKS–u, firma zmieniła swój charakter. Buduje apartamentowce (ul. Nowotarska), ograniczyła przewozy, chce stawiać nowy dworzec z handlowym zapleczem, kupiła dawny hotel „Baca” na stokach Antałówki. W ubiegłym roku przedstawiciele spółki spotkali się z właścicielami gruntów na Bachledzkim Wierchu. Chcą tam budować stację narciarską. – Przedstawiłem wtedy właścicielom gruntów kilka propozycji współpracy – mówi Sylwester Morańda, prezes PKS-u. – Pierwsza polega na zawiązaniu spółki, podobnie jak na przykład w Białce Tatrzańskiej. W grę wchodzi także dzierżawa i sprzedaż gruntów. Właściciele w różny sposób zareagowali na te propozycje, ale nie było jakiegoś generalnego sprzeciwu.

Na Bachledzkim miałyby powstać niewielkie wyciągi, do 900 metrów długości, razem z koniecznym zapleczem. W skład kompleksu mógłby też wejść hotel na stokach Antałówki, wybudowany na miejscu Bacy. – Ostatnio nie miałem czasu zajmować się sprawą stacji narciarskiej, ale właśnie planuję przeprowadzenie indywidualnych rozmów z właścicielami terenów. W ciągu dwóch miesięcy okaże się, czy pomysł wypali. Są do tego potrzebne zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego. Jeżeli chodzi o hotel, to przygotowana jest już koncepcja jego przebudowy – wyjaśnia Morańda.

Co pewien czas w Zakopanem pojawiają się informacje, że budowa stacji to przykrywka do planowanych deweloperskich inwestycji PKS-u. – To są po prostu nieprawdziwe informacje. O tym, co w danym miejscu można wybudować, decyduje plan zagospodarowania, a o jego kształcie – radni. Jeżeli będzie zgoda na budowę hotelu, to taki hotel wybudujemy, ale podkreślam, że to radni mają tu głos decydujący – dodaje Morańda.

Są tak atrakcyjne niektóre rejony Zakopanego, że położone bardzo blisko centrum zarazem odizolowane są od jego wrzawy. Bywa, że widokowo są rewelacyjne. Tak jest właśnie z Bachledzkim Wierchem. To ogromny kawał "czystego" jeszcze terenu i powstać tam może baza hotelowa nieomalże dublująca całe miasto.
No i strach zagląda w oczęta zasmarkańskich "przedsiębiorców", co to gazdują już tylko na z rzadka wykorzystywanych "wolnych pokojach z TV". Te hotelowce ich naprawdę mordują...



Temat: MELEKSY DO MOKA - TOTALNA BZDURA!!!!
Skopiowane z Tygodnika Podhalańskiego:

Meleks do Morskiego !

data dodania: [22-01-2005]

Drugie lądowisko dla śmigłowca w centrum Zakopanego, elektryczne meleksy na drodze do Morskiego Oka, dwupoziomowy dworzec - to plany nowego właściciela zakopiańskiej bazy PKS. Niektóre z tych propozycji już teraz wywołują protesty. „Rany Boskie!” - tak na lądowisko dla śmigłowca reagują okoliczni mieszkańcy. „Naszych dutków obcym nie oddamy!” - mówią fiakrzy, którzy z wożenia turystów do Morskiego Oka czerpią spore zyski. Zakopiański PKS został sprzedany holdingowi motoryzacyjnemu „Autonika” z Rzeszowa, który pod Giewontem ma zainwestować kilkanaście milionów złotych. Przedstawiciele tej firmy rozpoczęli negocjacje z Urzędem Województwa Małopolskiego w sprawie należącej do PKS działki, położonej poniżej nowej siedziby Straży Pożarnej przy ul. Nowotarskiej. Jesteśmy zainteresowani wydzierżawieniem tego terenu urzędowi wojewódzkiemu, tak aby powstało tam drugie w Zakopanem lądowisko dla śmigłowca - mówi Tygodnikowi Mirosław Misiołek, współwłaściciel holdingu „Autonika”. Na razie odbyły się wstępne rozmowy na ten temat i nie wiadomo jeszcze, jaki charakter miałoby lądowisko. Czy byłoby wykorzystywane przez służby ratownicze, czy też dostępne na przykład dla biznesmenów. W biurze prasowym urzędu nie chciano nam doprecyzować tych informacji. Tygodnikowi udało się jednak uzyskać z drugiego - niezależnego źródła potwierdzenie, że takie rozmowy odbyły się. Kłopot jednak w tym, że poniżej stoi kilka budynków. Żartuje pan! Śmigłowiec pod naszymi oknami? Nie pozwolimy na to, będziemy protestować. Przecież obok jest cmentarz, nie wyobrażam sobie tego - komentuje ten pomysł jedna z sąsiadek potencjalnego lądowiska. Kolejne plany nowego właściciela PKS to uruchomienie linii elektrycznych, w pełni ekologicznych pojazdów, z parkingu na Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka. Na początek chcemy kupić 10 meleksów, które świetnie nadawałyby się do tego celu. Przed nami jeszcze rozmowy dotyczące pozwolenia na wjazd z Tatrzańskim Parkiem Narodowym - mówi Mirosław Misiołek. Z chęcią podejmiemy rozmowy - komentuje ten pomysł Stanisław Czubernat, wicedyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. - Byłby to rzeczywiście w pełni ekologiczny transport, sprawiający mniej kłopotów niż fiakierski. Wozacy z chęci zysku często łamią przepisy i zabierają zbyt wielu turystów, na czym cierpią konie. Jeżeli uruchomiona zostałaby linia obsługiwana przez meleksy, to musielibyśmy podziękować fiakrom.Biorąc pod uwagę, że w sezonie drogę tę przemierza nawet osiem tysięcy turystów dziennie, byłaby ona zbyt wąska dla fiakrów i meleksów. Taki plan mógłby zostać zrealizowany za rok, bo na razie mamy podpisane umowy z wozakami. Zapytaliśmy wicedyrektora Czubernata, czy takie posunięcie nie doprowadziłoby do góralskiej rewolucji w Bukowinie Tatrzańskiej, skąd wywodzą się fiakrzy. - Świat przeżył już tyle rewolucji - żartobliwie odpowieda wicedyrektor TPN. Pomysł wprowadzenia meleksów mocno oburza fiakrów. Jest nas 60. Jak zaczną kursować meleksy, to my i nasze rodziny zostaniemy bez środków do życia - żali się Stanisław Pietras, fiakier z dziewięcioletnim stażem - W TPN dbają tylko o swoje cieple posadki, a nie o ludzi. Nikogo tam nie obchodzi, że stracimy pracę. Dla nich ważne są pieniądze, a kto je będzie płacić, to już się nie liczy. Ale gdyby chcieli wprowadzić te meleksy, to będziemy walczyć o swoje. To nie jedyne pomysły właścicieli „Autoniki”. Chcą oni także inwestować w dworzec PKS. Ma się on stać nowoczesnym, dwupoziomowym obiektem, z miejscami dzierżawionymi na drobny handel. Mirosław Misiołek, współwłaściciel holdingu zaprzecza natomiast informacjom dotyczącym przeniesienia bazy przedsiębiorstwa, znajdującej się przy ul. Nowotarskiej, po to, aby otworzyć tam na przykład hipermarket. Baza zostanie w tym samym miejscu, chcemy ją tylko zmodernizować. W planach mamy na przykład przeniesienie stacji paliw z zaplecza bazy i ulokowanie jej tuż przy ulicy Nowotarskiej. Chcemy przekształcić stację w dostępną dla każdego kierowcy - podsumowuje swoje plany Misiołek.

Paweł Pełka